środa, września 11, 2013

Szkoła, która nie przygotowuje do życia

W szkole mojej ośmioletniej córki wszystkie drugie i trzecie klasy kończą lekcje o 15:05. Oznacza to, że córka wraca do domu koło 15:30. Odpoczywa ok. 30 minut i je obiad. Mija więc godzina od powrotu. Siada nad zeszytami.

Wczoraj miała do napisania stronę zdań w zeszycie do polskiego, stronę słupków na dodawanie, dwie strony w ćwiczeniach do uzupełniania i dwa ćwiczenia z angielskiego. Po 45 minutach musiała przerwać, ponieważ miała zajęcia taneczne - w szkole jest 1 wf i 45minut basenu, więc dodatkowe zajęcia ruchowe wydają się dobrym pomysłem, zwłaszcza że pełnią też rolę socjotwórczą i umożliwiają rozwijanie kontaktów z dziećmi spoza stałego kręgu znajoych i umacnianie więzi już istniejących. Po tańcach wróciła 18:40, odpoczęła kwadrans i do 20 kończyła wszystkie zadania. Później jadła kolację, rozmawiała z nami bawiła się z bratem tylko chwilę, poczytała książkę i wtem okazało się, że jest 22. Musi się więc wyspać. Rano wstanie, zje śniadanie, pobawi chwilę z młodszym braciszkiem i będzie znów pędzić do szkoły.
A to dziecko matki niepracującej poza domem, które nie musi korzystać ze świetlicy ani daleko dojeżdżać. I ona już nie ma czasu na "życie", a co dopiero dzieci pracujących rodziców w wielkich miastach?

Jestem nauczycielką. Specyfika mojego przedmiotu pozwala na zadawanie pracy domowej w nieco innej formie, niż robią to moje koleżanki. Dzieci gromadzą angielskie słówka wycięte z gazet, opakowań czy spostrzeżone na ulicy. Na początku lekcji zbieramy nowe znaleziska, przypinamy do korkowej tablicy i krótko omawiamy. Często dzieci opowiadają, jakie słówka juz wcześniej przypięte, one też spostrzegły. Starsi chwalą się obejrzanym odcinkiem serialu - bez polskich napisów. To się moim zdaniem da zakwalifikować jako życiowa praca domowa. Wypełnianie ćwiczeń, czy układanie zdań z zadanymi wyrazami nią nie jest.

Z zawodowego i matczynego punktu widzenia oceniam zadawanie sążnistych prac domowych młodszym dzieciom za niepotrzebne. Jeśli chcemy wyrabiać nawyk myślenia o szkole/danym przedmiocie, poszukajmy punktu zaczepienia w realnym życiu. Szkoła oparta na słuchaniu nauczyciela-krynicy wiedzy i wypełnianiu testów do życia nie przygotowuje. Ani trochę.

poniedziałek, sierpnia 05, 2013

Prowincjonalna wasza mać

Niektórzy zapewne wiedzą, że niżej podpisana (albo i nie) Trus przeniosła się paręnaście lat temu z Dużego Miasta na wschodzie do Miasteczka w Galicji (która w sumie całkiem wschodnia jest takoż). Przeniosła się po tym, jak dostała bęcki pod własnym blokiem, po tym, jak nastukano jej Siostrę Młodszą również w pobliżu własnej siedziby. Niekoniecznie dlatego, ale tak się złożyło.
W Miasteczku zamieszkała w okolicy pełnej Grup Dyskusyjnych złożonych z Panów Winolubów, Elity Stadionowej w barwach klubowych i dzieci. O, dzieci to tu chyba jest najwięcej. W pobliżu domu mamy kilka znakomitych placów zabaw, na które ściąga pół osiedla. My też. Niemal codziennie.
A potem czytam sobie to i owo w necie.
Tu: http://godzillapozera.blogspot.com/2013/07/durska-ciska-na-prawo-i-lewo.html
I tu: http://www.hafija.pl/2013/05/na-placu-zabaw.html
I tutaj też: http://blogmagdalenyf.blogspot.com/2013/05/moda-mama-jako-lwica-na-placu-zabaw.html
Czytam, niby po polsku, niby ładnie napisane, a nie rozumiem.
Idę na plac zabaw. Zabawki wszystkich dzieci leżą na wspólnej kupie, piaskowe w cieniu na piasku, rowery koło murkoławki, a stado kucyków i petszopów okupuje ławkę.
Nikt nikomu na ręce nie patrzy, kto czym się bawi. Czasem jedno dziecko wyrwie coś drugiemu, ale przeważnie łapie co innego, chwilowo wolnego. Siedmiolatek spada z roweru i rozwala łokieć - od razu ktoś dzwoni po jego mamę, która akurat poszła kupić dzieciom wodę w pobliskim sklepiku.
Jedna z opiekunek krzyczy na dziecko, podchodzi inna kobieta i mówi "Ciężki dzień, co? Mój też od rana nieznośny. Pomóc pani jakoś?"
Grupka dzieci usiadła na szczycie zjeżdżalni i ją blokuje. Podchodzę i mówię wesoło "Teraz trzeba ustąpić następnym dzieciom - czy dacie radę?" a one z okrzykiem "Tak! Damy radę!" zjeżdżają w dół.
Jakaś mama radzi się innej, czy zdjąć buciki swojemu maluchowi. Do moich pomalowanych paznokci podpełza raczkujące po trawie niemowlę i dotyka ostrożnie fioletowych plamek w niespodziewanym miejscu.

Jest spokojnie, radośnie, można porozmawiać. Mój synek załapał się na bujanie z rówieśnikiem, którego asekuruje sympatyczny tata, a córka właśnie organizuje grę w państwa miasta na "odległej łączce", jak nazywa się tu trawiasta część placu.

Nie wiem, czy to kwestia Miasteczka, tego właśnie osiedla (teoria babci dzieciom), czy też może podejścia matek, w tym piszącej te słowa Trus.
Ale nasz plac zabaw to równoległy wszechświat jakby. Jakie są wasze?

czwartek, sierpnia 01, 2013

Przepisy są, żeby były

Wpis dedykuję tym wszystkim, którzy mi mówią, że zawracanie głowy z tymi fotelikami, po co dzieci zmuszać. I tym wszystkim, którzy cytują idiotyczny tekst zawierający fragment, że kiedyś nie było fotelików i pasów, a jakoś wszyscy żyjemy.

Polski Kodeks Drogowy traktuje kwestie dotyczące fotelików samochodowych dla dzieci bardzo pobieżnie. Wszystko bowiem, co mówi on o fotelikach, znajdziemy w poniższych kilkunastu wierszach. 
Rozdział 5 Porządek i bezpieczeństwo ruchu na drogach (...) 
Art. 39. (...) 3. W pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do 12 lat, nie przekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym. 
4. Przepis ust. 3 nie dotyczy przewozu dziecka taksówką osobową, pojazdem pogotowia ratunkowego lub Policji. (...) Art. 45. 
2. Kierującemu pojazdem zabrania się: (...) 
4. przewożenia w foteliku ochronnym dziecka siedzącego tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego wyposażonego w poduszkę powietrzną dla pasażera; 
5. przewożenia, poza specjalnym fotelikiem ochronnym, dziecka w wieku do 12 lat na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego; 

W Polsce za przewożenie dziecka bez fotelika zostaniemy ukarani przez policję mandatem w wysokości 150 zł oraz obciążeni 3 punktami karnymi. Należy jednak pamiętać, że największą karą, jaka może nas spotkać, jeśli zdecydujemy się przewozić dziecko bez fotelika, jest kalectwo lub śmierć tego dziecka na skutek obrażeń odniesionych w wypadku. 


Dzisiaj rano siedzieliśmy z PanemMężem przy śniadaniu, gdy usłyszeliśmy wycie karetki. Ledwo zdążyłam kwaśno stwierdzić, że o 6:30 to nie powinni tak wyć, kiedy poczułam, że to coś gorszego, niż stan przedzawałowy fertycznego sąsiada. Za pierwszą karetką jechała policja, straż, kolejny ambulans...

Później sprawdziłam w lokalnym portalu, co się stało.
http://www.hej.mielec.pl/miasto2/aktualnosci/art3419,wypadek-w-jaslanach-policja-potwierdza-chlopiec-nie-mial-zapietych-pasow.html

Ileż bojów stoczyłam z ludźmi z mojego otoczenia, którzy moje dziecko wozili bez fotelika lub zapięte pasami tak, że przebiegały mu one po gardle (za każdym razem dowiadywałam się po fakcie). Bo przecież te foteliki to zawracanie głowy, co to daje, tylko pieniądze wyciągają. Bo przecież jak nas złapią, to se załatwimy anulowanie mandatu, bo mamy znajomości. Bo...

No więc myślę, że powinni sobie poczytać zalinkowany artykuł.
A wszystkim polecam przejrzenie strony fotelik.info i ich Najczęściej Zadawanych Pytań.

Jeszcze jedno.
Kiedy w listopadzie w ramach akcji "Znicz" czy jak jej tam było, zostaliśmy zatrzymani do rutynowej kontroli, policja nie zainteresowała się w ogóle fotelikiem naszego synka, tym, czy jest poprawnie przypięty, czy fotelik jest zamocowany. I to jest kolejny problem. Bo po co przestrzegać przepisów, skoro i tak nikt tego nie sprawdza?

poniedziałek, lipca 22, 2013

Nie o papieżu

PanMąż śledzi transmitowany przez TV TRWAM przejazd papieża przez Rio.
Ja: Musisz to oglądać? Akurat na TRWAM?
On: Nie mogę się powstrzymać. To wygląda całkiem jak GTA.

Nie zawiódł mnie. Jak zwykle.

niedziela, czerwca 30, 2013

A bo nauczyciele to za mało pracują

Poirytowałam się, słuchając lokalnego radia. Pan samorządowiec postulował, żeby nauczyciele pracowali od 8 do 16, lekcji tyle co jest, reszta czasu na samokształcenie, poprawianie klasówek i tak dalej.
Siedzę tak i myślę - czy pan kiedykolwiek był w pokoju nauczycielskim w dowolnej szkole - takim, w którym ma się maleńką szafeczkę na słoik z kawą (albo i nie) a krzeseł jest mniej, niż głów w gronie? Gdyby istniały pracownie dla nauczycieli, choćby na przykład dla zespołu przedmiotowego, gdzie można mieć swoją biblioteczkę i tak dalej, gdzie jest komputer z drukarką i internetem, to można by zacząć rozmawiać o 40-gdzinnym tygodniu pracy (z któego nauczyciel mógłby sobie odbijać wycieczki (bo wtedy pracuje 24h/dobę) czy doszkalanie.
A jakby do kompletu uwolnić rynek pracy nauczycieli i zlikwidować rządzącą szkołą biurokrację i papierologię...

...To może nawet chciałabym wrócić do zawodu.

czwartek, maja 23, 2013

Czy szmata, innym imieniem zwana, tak samo by pachniała?



"Obrażających się na mnie za mój komentarz w TVN24 nt. „Marszu Szmat” kieruję pod właściwy adres, tj. na strony Fabryki Równości – organizatora marszu, który zapraszał do udziału następującym tekstem (o ile jeszcze tego nie zdjęto)." - napisała na swojej stronie internetowej Pawłowicz.
I ponownie przytoczyła słowa z zaproszenia: "...dziwki i dżentelmeni, damy i żigolaki, kurtyzany i alfonsi, napalone queery i wyzwoleni feminiści, cudzołożnice i jawnogrzesznicy, fetyszystki i transwestyci, córy Koryntu i sukinsyni, nierządnice i sutenerzy, dominy i niewolnicy, ladacznice i stręczyciele, dewiantki i puszczalscy, święte prostytutki i sprośni utrzymankowie, sodomitki i zbereźnicy, poliamorystki i swingerzy, wszetecznice i rozpustnicy, nimfetki i satyrzy, bezwstydnice i erotomani, cyklistki i pedały… to jest nasza noc. Duszą, ciałem i seksem świętujemy 1. warszawski Marsz Szmat (Slutwalk)..."

Och łał. I naprawdę kiedy te dwie szare komórki już napotkały się w mrocznych otchłaniach umysłu pani Poseł nie były w stanie wygenerować idei, że to wszystko to epitety, jakimi jej środowisko usiłuje obrażać ludzi, którzy żyją według innych, niż Jedynie Słuszne, standardów?

I że to ludzie tacy, jak ona sama, twierdzą, że zgwałcona sama się prosiła, prowokowała ubiorem i generalnie jest szmatą?

Tak. Na przykład pięcioletnia dziewczynka. Zakonnica. Matka dzieciom wracająca z drugiej zmiany, na której zarabiała na obiady na kolejny miesiąc. Pasażerka pociągu, która wsiadła do pechowego wagonu. Przypadkowa przechodząca ulicą.

...


Swoją drogą, czemu tak mało języka nienawiści skierowanego jest pod adresem tych, którzy gwałcą?

poniedziałek, kwietnia 29, 2013

Kaczka dziennikarsko-burczymuszna

Czytanie Polityki mi zrobiło dzisiaj źleeeeee. Dział Kultura, artykuł "Szkodliwość Kaczki Dziwaczki" zawiadamia bowiem, iż autorem "Stefka Burczymuchy" jest Jan Brzechwa. Ja wiem, że to wyimek z książki "Brzechwa nie dla dzieci" Mariusza Urbanka, ale i tak Polityka powinna się wstydzić.

piątek, kwietnia 26, 2013

Feminizm niedomowy?

Feminizm, który z założenia jest ideologią wolności, jednocześnie narzuca wybory, które już wolnością nie są.

Jakie?

- Choćby te wyrażone w pogardzie, z jaką traktowane są kobiety czerpiące przyjemność z poświęcania się dzieciom. Jedna z moich doktorantek bada kwestię kobiet, które określają się jako feministki, ale także postanowiły mieć dzieci i chcą czerpać przyjemność z macierzyństwa. Akademickie feministki traktują takie kobiety niczym zdrajczynie całego ruchu, bo one niby poddały się męskiej presji, zrezygnowały ze swoich ambicji, by urodzić dziecko. Niektóre odłamy feminizmu mają z macierzyństwem kłopot.

Źródło: wysokieobcasy.pl

I weź tu bądź feministką. Zwłaszcza taką, której się zdaje, że feminizm to ruch walczący o prawa kobiet. Prawa nie tylko do habilitacji i niegotowania obiadów, ale też do robienia tego, co im w życiu odpowiada. Na przykład do rodzenia dzieci i ich - o zgrozo - pełnoetatowego wychowywania.

Jakoś nigdy mi nie przyszło do głowy, że feminizm może być opresyjny wobec jakiejkolwiek kobiety, bo przecież ma jej służyć i bronić.

Na szczęście nie mam do czynienia na co dzień z tymi skrajnymi odłamami feminizmu, tak naprawdę zniechęcającymi kobiety (i nie tylko je) do wspaniałej, wyzwalającej idei feminizmu.

Nie rozumiem tylko, czemu pan Szlendak uważa, że fakt, iż posłanka Krystyna Pawłowicz ma habilitację, a nie ma dzieci, świadczy o tym, że jest ona feministką - skoro z jej ust pod adresem wolności padają jedynie obelgi i krytyka.

Zawsze przeraża mnie też, że tyle znanych i wspaniałych kobiet zaczyna swoje wypowiedzi od "Nie jestem feministką, ale..." - tak jakby swoim wyzwoleniem i postawą wobec życia nie walczyły z krzywdzącymi ich płeć stereotypami.

Tak jakby to, co każda z nas robi w życiu, o ile jest zgodne z jej wolą i potrzebami, nie było wielką wygraną femininizmu.

A tu pisze nieco mądrzej i z lepszym znawstwem tematu - Naima.

poniedziałek, marca 04, 2013

1. Pogrub te tytuły, które przeczytałeś/-łaś.
2. Użyj kursywy przy tych, które masz zamiar przeczytać.
3. Wykreśl te tytuły, których nie masz zamiaru czytać, albo byłaś/-łeś zmuszona/-y przeczytać za czasów szkolnych i je znienawidziłaś/-łeś.
4. Kolorem wyróżnij te, które szczególnie lubisz.

1. Pride and Prejudice - Jane Austen
2. The Lord of the Rings - JRR Tolkien

3. Jane Eyre - Charlotte Bronte
4. The Harry Potter Series - JK Rowling

5. To Kill a Mockingbird - Harper Lee
6. The Bible
7. Wuthering Heights - Emily Bronte
8. Nineteen Eighty Four - George Orwell

9. His Dark Materials - Philip Pullman
10. Great Expectations - Charles Dickens
11. Little Women - Louisa M Alcott
12. Tess of the D’Urbervilles - Thomas Hardy
13. Catch 22 - Joseph Heller

14. Complete Works of Shakespeare
15. Rebecca - Daphne Du Maurier
16. The Hobbit - JRR Tolkien

17. Birdsong - Sebastian Faulks
18. Catcher in the Rye - JD Salinger
19. The Time Traveller’s Wife - Audrey Niffenegger

20. Middlemarch - George Eliot
21. Gone With The Wind - Margaret Mitchell
22. The Great Gatsby - F Scott Fitzgerald
23. Bleak House - Charles Dickens
24. War and Peace - Leo Tolstoy
25. The Hitch Hiker’s Guide to the Galaxy - Douglas Adams
26. Brideshead Revisited - Evelyn Waugh
27. Crime and Punishment - Fyodor Dostoyevsky -
28. Grapes of Wrath - John Steinbeck
29. Alice in Wonderland - Lewis Carroll
30. The Wind in the Willows - Kenneth Graham
e
31. Anna Karenina - Leo Tolstoy
32. David Copperfield - Charles Dickens -
33. Chronicles of Narnia - CS Lewis
34. Emma- Jane Austen
35. Persuasion - Jane Austen
36. The Lion, The Witch and The Wardrobe - CS Lewis

37. The Kite Runner - Khaled Hosseini
38. Captain Corelli’s Mandolin - Louis De Bernieres
39. Memoirs of a Geisha - Arthur Golden
40. Winnie the Pooh - AA Milne
41. Animal Farm - George Orwell
42. The Da Vinci Code - Dan Brown
-
43. One Hundred Years of Solitude - Gabriel Garcia Marquez
44. A Prayer for Owen Meaney - John Irving
45. The Woman in White - Wilkie Collins
46. Anne of Green Gables - LM Montgomery
47. Far From The Madding Crowd - Thomas Hardy
48. The Handmaid’s Tale - Margaret Atwood
49. Lord of the Flies - William Golding
50. Atonement - Ian McEwan
51. Life of Pi - Yann Martel
52. Dune - Frank Herbert -
53. Cold Comfort Farm - Stella Gibbons
54. Sense and Sensibility - Jane Austen
55. A Suitable Boy - Vikram Seth
56. The Shadow of the Wind - Carlos Ruiz Zafon
57. A Tale Of Two Cities - Charles Dickens
58. Brave New World - Aldous Huxley
59. The Curious Incident of the Dog in the Night-time - Mark Haddon
60. Love In The Time Of Cholera - Gabriel Garcia Marquez
61. Of Mice and Men - John Steinbeck
62. Lolita - Vladimir Nabokov
63. The Secret History - Donna Tartt
64. The Lovely Bones - Alice Sebold
65. Count of Monte Cristo - Alexandre Dumas
66. On The Road - Jack Kerouac
67. Jude the Obscure - Thomas Hardy
68. Bridget Jones’s Diary - Helen Fielding
69. Midnight’s Children - Salman Rushdie
70. Moby Dick - Herman Melville
71. Oliver Twist - Charles Dickens
72. Dracula - Bram Stoker
73. The Secret Garden - Frances Hodgson Burnett

74. Notes From A Small Island - Bill Bryson (no nie wierzę, że to tu jest :)
75. Ulysses - James Joyce
76. The Bell Jar - Sylvia Plath
77. Swallows and Amazons - Arthur Ransome
78. Germinal - Emile Zola
79. Vanity Fair - William Makepeace Thackeray
80. Possession - AS Byatt
81. A Christmas Carol - Charles Dickens
82. Cloud Atlas - David Mitchell
83. The Color Purple - Alice Walker
84. The Remains of the Day - Kazuo Ishiguro
85. Madame Bovary - Gustave Flaubert
86. A Fine Balance - Rohinton Mistry
87. Charlotte’s Web - EB White
88. The Five People You Meet In Heaven - Mitch Albom
89. Adventures of Sherlock Holmes - Sir Arthur Conan Doyle
90. The Faraway Tree Collection - Enid Blyton
91. Heart of Darkness - Joseph Conrad
92. The Little Prince - Antoine De Saint-Exupery
93. The Wasp Factory - Iain Banks
94. Watership Down - Richard Adams
95. A Confederacy of Dunces - John Kennedy Toole
96. A Town Like Alice - Nevil Shute
97. The Three Musketeers - Alexandre Dumas
98. Hamlet - William Shakespeare
99. Charlie and the Chocolate Factory - Roald Dahl
100. Les Miserables– Victor Hugo

Nie jest źle :)

niedziela, lutego 03, 2013

No one's sick but still

Znalezione na blogu Você Vai Descobrir
Dzisiejszy dzień sponsoruje Sheldon ;)

Notoryczny samobójca

Obejrzeliśmy (w końcu!) "Autora-widmo" Polańskiego.
Nie będę rozpisywać się o fabule, bo przecież wszystko można znaleźć na Folmwebie czy Imdb. Jeśli chodzi o napięcie, Polański rozegrał to świetnie. Muzyka, dopasowana do tętna, też zrobiła swoje.
Zastanawiałam się tylko ciągle, czemu główny bohater tak uparcie dążył do śmierci? Czemu robił to, co robił,, jednocześnie chlapiąc językiem na prawo i lewo?
PanMąż mówi, że dostrzega u Polańskiego obsesję książki. I że Autor-widmo bardzo przypomina mu "Dziewiąte wrota". Może jest coś na rzeczy? Corso też nosił książkę w torbie na ramię, o ile pamiętam, i bzykał się z wiedźmą ;)

niedziela, stycznia 20, 2013

środa, stycznia 09, 2013

Orgianizacja

Co czujecie, jak patrzycie na bałagan? A co macie, gdy patrzycie na cuda kryjące sie za tą plakietką?

31DaysToCheaplyOrganizeYourHome


Ja mam wielkie O. Jak oczy. I chęć natychmiastowego układania i pozbywania się gratów.

poniedziałek, stycznia 07, 2013

Downton Abbey

Nie wiem, dlaczego wcześniej nie oglądałam tego serialu, naprawdę. Ale cieszę się, że teraz nadrabiam zaległości.

Wszelkie informacje na temat serialu można znaleźć na IMDB, więc nie będę tu się rozpisywać.

Ujmuje mnie w nim kilka rzeczy.

* Soczystość postaci. Po setkach papierowych, "napisanych" bohaterów w polskiej telewizji, po tysiącach Pięknych i Bezwzględnych Kobiet na Stanowiskach i Gapowatych Techspecach Podbijających Serca Piękności dostarczanych wprost z USA, nareszcie widzę ludzi, którzy na ekranie żyją. Nie tylko na poziomie dialogów - każdy ruch, mina, gest są sensowne, przemyślane i realistyczne, każdy znaczący czyn okupiony stosowną radością czy rozterką.

* Uniwersalność a jednocześnie historyczność historii, przemian zachodzących w świecie.

* Scenografia i kostiumy, och!

Co chwilę usiłuję określić, kto jest moją ulubioną postacią, ale to niemożliwe - ciągle dzieją się rzeczy, które zmieniają pogląd na bohaterów serialu.
Na pewno jednak stałe uwielbienie żywię dla Pana Batesa i Anny. To piękna para, realistyczna miłość i nareszcie ludzie, którzy jednak uważają szczerość za podstawę związku.

Nie mogę nie wspomnieć o jeszcze jednym, o potwornej wtopie scenografów!
Ethel, jedna z pokojówek, robi na drutach w jednej ze scen sezonu 2.
Ze współczesnego, przemysłowego motka! Nie z kłębka!

Straszne >.<

niedziela, stycznia 06, 2013

Zmiana

Na wniosek Leny zdjęłam captcha, teraz nie trzeba wpukiwać kodów weryfikacyjnych.
No i może uda mi się częściej pisać :)

sobota, stycznia 05, 2013

Podsumowanie 2012

Końca świata nie było.
W kinie byłam 2 razy - na Nietykalnych z PanemMężem i na Epoce Lodowcowej z Miss.
Przeczytałam 48 książek, w tym kilka po raz kolejny.
Zaczęłam pieluchować wielorazowo i przestałam się katować dietą eliminacyjną, choć Panicza nadal karmię. Przestałam też nosić Panicza, bo się za ciężki zrobił ;)
Posłałam Miss do szkoły. Gdzie ją nauczono już, że za każdą pierdołę należy się ocena, bez oceny praca nieważna.
Wyrzuciłam trylion niepotrzebnych rzeczy, wyrzucę jeszcze zylion.
W święta spaliła się nam instalacja elektryczna i to okazało się najfajniejszym wspomnieniem dzieci - latarki, świeczki, brak tv i 1001 pomysłów na zabawę :)

To był piękny rok :)