czwartek, sierpnia 01, 2013

Przepisy są, żeby były

Wpis dedykuję tym wszystkim, którzy mi mówią, że zawracanie głowy z tymi fotelikami, po co dzieci zmuszać. I tym wszystkim, którzy cytują idiotyczny tekst zawierający fragment, że kiedyś nie było fotelików i pasów, a jakoś wszyscy żyjemy.

Polski Kodeks Drogowy traktuje kwestie dotyczące fotelików samochodowych dla dzieci bardzo pobieżnie. Wszystko bowiem, co mówi on o fotelikach, znajdziemy w poniższych kilkunastu wierszach. 
Rozdział 5 Porządek i bezpieczeństwo ruchu na drogach (...) 
Art. 39. (...) 3. W pojeździe samochodowym wyposażonym w pasy bezpieczeństwa dziecko w wieku do 12 lat, nie przekraczające 150 cm wzrostu, przewozi się w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz właściwym warunkom technicznym. 
4. Przepis ust. 3 nie dotyczy przewozu dziecka taksówką osobową, pojazdem pogotowia ratunkowego lub Policji. (...) Art. 45. 
2. Kierującemu pojazdem zabrania się: (...) 
4. przewożenia w foteliku ochronnym dziecka siedzącego tyłem do kierunku jazdy na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego wyposażonego w poduszkę powietrzną dla pasażera; 
5. przewożenia, poza specjalnym fotelikiem ochronnym, dziecka w wieku do 12 lat na przednim siedzeniu pojazdu samochodowego; 

W Polsce za przewożenie dziecka bez fotelika zostaniemy ukarani przez policję mandatem w wysokości 150 zł oraz obciążeni 3 punktami karnymi. Należy jednak pamiętać, że największą karą, jaka może nas spotkać, jeśli zdecydujemy się przewozić dziecko bez fotelika, jest kalectwo lub śmierć tego dziecka na skutek obrażeń odniesionych w wypadku. 


Dzisiaj rano siedzieliśmy z PanemMężem przy śniadaniu, gdy usłyszeliśmy wycie karetki. Ledwo zdążyłam kwaśno stwierdzić, że o 6:30 to nie powinni tak wyć, kiedy poczułam, że to coś gorszego, niż stan przedzawałowy fertycznego sąsiada. Za pierwszą karetką jechała policja, straż, kolejny ambulans...

Później sprawdziłam w lokalnym portalu, co się stało.
http://www.hej.mielec.pl/miasto2/aktualnosci/art3419,wypadek-w-jaslanach-policja-potwierdza-chlopiec-nie-mial-zapietych-pasow.html

Ileż bojów stoczyłam z ludźmi z mojego otoczenia, którzy moje dziecko wozili bez fotelika lub zapięte pasami tak, że przebiegały mu one po gardle (za każdym razem dowiadywałam się po fakcie). Bo przecież te foteliki to zawracanie głowy, co to daje, tylko pieniądze wyciągają. Bo przecież jak nas złapią, to se załatwimy anulowanie mandatu, bo mamy znajomości. Bo...

No więc myślę, że powinni sobie poczytać zalinkowany artykuł.
A wszystkim polecam przejrzenie strony fotelik.info i ich Najczęściej Zadawanych Pytań.

Jeszcze jedno.
Kiedy w listopadzie w ramach akcji "Znicz" czy jak jej tam było, zostaliśmy zatrzymani do rutynowej kontroli, policja nie zainteresowała się w ogóle fotelikiem naszego synka, tym, czy jest poprawnie przypięty, czy fotelik jest zamocowany. I to jest kolejny problem. Bo po co przestrzegać przepisów, skoro i tak nikt tego nie sprawdza?

poniedziałek, lipca 22, 2013

Nie o papieżu

PanMąż śledzi transmitowany przez TV TRWAM przejazd papieża przez Rio.
Ja: Musisz to oglądać? Akurat na TRWAM?
On: Nie mogę się powstrzymać. To wygląda całkiem jak GTA.

Nie zawiódł mnie. Jak zwykle.

niedziela, czerwca 30, 2013

A bo nauczyciele to za mało pracują

Poirytowałam się, słuchając lokalnego radia. Pan samorządowiec postulował, żeby nauczyciele pracowali od 8 do 16, lekcji tyle co jest, reszta czasu na samokształcenie, poprawianie klasówek i tak dalej.
Siedzę tak i myślę - czy pan kiedykolwiek był w pokoju nauczycielskim w dowolnej szkole - takim, w którym ma się maleńką szafeczkę na słoik z kawą (albo i nie) a krzeseł jest mniej, niż głów w gronie? Gdyby istniały pracownie dla nauczycieli, choćby na przykład dla zespołu przedmiotowego, gdzie można mieć swoją biblioteczkę i tak dalej, gdzie jest komputer z drukarką i internetem, to można by zacząć rozmawiać o 40-gdzinnym tygodniu pracy (z któego nauczyciel mógłby sobie odbijać wycieczki (bo wtedy pracuje 24h/dobę) czy doszkalanie.
A jakby do kompletu uwolnić rynek pracy nauczycieli i zlikwidować rządzącą szkołą biurokrację i papierologię...

...To może nawet chciałabym wrócić do zawodu.

czwartek, maja 23, 2013

Czy szmata, innym imieniem zwana, tak samo by pachniała?



"Obrażających się na mnie za mój komentarz w TVN24 nt. „Marszu Szmat” kieruję pod właściwy adres, tj. na strony Fabryki Równości – organizatora marszu, który zapraszał do udziału następującym tekstem (o ile jeszcze tego nie zdjęto)." - napisała na swojej stronie internetowej Pawłowicz.
I ponownie przytoczyła słowa z zaproszenia: "...dziwki i dżentelmeni, damy i żigolaki, kurtyzany i alfonsi, napalone queery i wyzwoleni feminiści, cudzołożnice i jawnogrzesznicy, fetyszystki i transwestyci, córy Koryntu i sukinsyni, nierządnice i sutenerzy, dominy i niewolnicy, ladacznice i stręczyciele, dewiantki i puszczalscy, święte prostytutki i sprośni utrzymankowie, sodomitki i zbereźnicy, poliamorystki i swingerzy, wszetecznice i rozpustnicy, nimfetki i satyrzy, bezwstydnice i erotomani, cyklistki i pedały… to jest nasza noc. Duszą, ciałem i seksem świętujemy 1. warszawski Marsz Szmat (Slutwalk)..."

Och łał. I naprawdę kiedy te dwie szare komórki już napotkały się w mrocznych otchłaniach umysłu pani Poseł nie były w stanie wygenerować idei, że to wszystko to epitety, jakimi jej środowisko usiłuje obrażać ludzi, którzy żyją według innych, niż Jedynie Słuszne, standardów?

I że to ludzie tacy, jak ona sama, twierdzą, że zgwałcona sama się prosiła, prowokowała ubiorem i generalnie jest szmatą?

Tak. Na przykład pięcioletnia dziewczynka. Zakonnica. Matka dzieciom wracająca z drugiej zmiany, na której zarabiała na obiady na kolejny miesiąc. Pasażerka pociągu, która wsiadła do pechowego wagonu. Przypadkowa przechodząca ulicą.

...


Swoją drogą, czemu tak mało języka nienawiści skierowanego jest pod adresem tych, którzy gwałcą?

poniedziałek, kwietnia 29, 2013

Kaczka dziennikarsko-burczymuszna

Czytanie Polityki mi zrobiło dzisiaj źleeeeee. Dział Kultura, artykuł "Szkodliwość Kaczki Dziwaczki" zawiadamia bowiem, iż autorem "Stefka Burczymuchy" jest Jan Brzechwa. Ja wiem, że to wyimek z książki "Brzechwa nie dla dzieci" Mariusza Urbanka, ale i tak Polityka powinna się wstydzić.

piątek, kwietnia 26, 2013

Feminizm niedomowy?

Feminizm, który z założenia jest ideologią wolności, jednocześnie narzuca wybory, które już wolnością nie są.

Jakie?

- Choćby te wyrażone w pogardzie, z jaką traktowane są kobiety czerpiące przyjemność z poświęcania się dzieciom. Jedna z moich doktorantek bada kwestię kobiet, które określają się jako feministki, ale także postanowiły mieć dzieci i chcą czerpać przyjemność z macierzyństwa. Akademickie feministki traktują takie kobiety niczym zdrajczynie całego ruchu, bo one niby poddały się męskiej presji, zrezygnowały ze swoich ambicji, by urodzić dziecko. Niektóre odłamy feminizmu mają z macierzyństwem kłopot.

Źródło: wysokieobcasy.pl

I weź tu bądź feministką. Zwłaszcza taką, której się zdaje, że feminizm to ruch walczący o prawa kobiet. Prawa nie tylko do habilitacji i niegotowania obiadów, ale też do robienia tego, co im w życiu odpowiada. Na przykład do rodzenia dzieci i ich - o zgrozo - pełnoetatowego wychowywania.

Jakoś nigdy mi nie przyszło do głowy, że feminizm może być opresyjny wobec jakiejkolwiek kobiety, bo przecież ma jej służyć i bronić.

Na szczęście nie mam do czynienia na co dzień z tymi skrajnymi odłamami feminizmu, tak naprawdę zniechęcającymi kobiety (i nie tylko je) do wspaniałej, wyzwalającej idei feminizmu.

Nie rozumiem tylko, czemu pan Szlendak uważa, że fakt, iż posłanka Krystyna Pawłowicz ma habilitację, a nie ma dzieci, świadczy o tym, że jest ona feministką - skoro z jej ust pod adresem wolności padają jedynie obelgi i krytyka.

Zawsze przeraża mnie też, że tyle znanych i wspaniałych kobiet zaczyna swoje wypowiedzi od "Nie jestem feministką, ale..." - tak jakby swoim wyzwoleniem i postawą wobec życia nie walczyły z krzywdzącymi ich płeć stereotypami.

Tak jakby to, co każda z nas robi w życiu, o ile jest zgodne z jej wolą i potrzebami, nie było wielką wygraną femininizmu.

A tu pisze nieco mądrzej i z lepszym znawstwem tematu - Naima.