21:37 gwałtowne i mhhhhroczne walenie do drzwi - On poszedł, łypie przez wizjer i nie otwiera. Po chwili walenie ponowne. On desperacko otwiera drzwi i słyszy:
- Siem nie bać, siem nie bać, to nie opłatki, to ja.
Za drzwiami stoi facet po 50, czapka nasunięta tylko na czubeczek głowy trzyma mu się tylko siłą woli.
- Paczka dla Katarzyny.
Ja odłożyłam Igora, podchodzę do drzwi. Facet każe mi się podpisać na druku adresowym (ke??), a następnie wyciąga nóż introligatorski i zaczyna rozbebeszać paczkę.
- Ostrożnie muszę - mówi - żeby tych kalesonów nie pociąć.
Po czym wręcza mi zawartość paczki (moje kupione na allegro spodnie dresowe) i oddala się w siną dal,
pozostawiając mnie z opadem szczęki i brechtającym się mężem za plecami.
Gdyby nie spodnie w garści uznałabym, że mam haluny, jako żywo.
czwartek, grudnia 02, 2010
piątek, listopada 26, 2010
czwartek, listopada 11, 2010
Wyczytane
Mam wrażenie, że wiele rodziców ma podobną wizję rodzicielstwa co 4 latek wizję posiadania rodzeństwa, czyli nowy członek rodziny ma być duży, bezproblemowy, a okres noworodka jeżeli już musi to może ewentualnie przebyć jako uśmiechnięta lalka. /Makurokurosek/
czwartek, października 28, 2010
O bogini...
Małe czy nie małe - każde dziecko można z uśmiechem i miłością wziąć za kark i wepchnąć mordą w szczęście. Tak jest i u mnie. Chociaż dziecko już sporawe, żeby nie powiedzieć wyższe ode mnie, babunia z uśmiechem Macierewicza krąży nad wnukiem jak F-16 nad Kabulem i tylko czeka na moment, żeby zrzucić cały ładunek ciasteczek, bananików, ziemniaczków, kotlecików, torcików i innych pychotunich smakołykuniów, bo przecież każdy 15-latek tylko o tym marzy. Zachowuje się tak, jakby czas stanął kilkanaście lat temu, kiedy dziecko było za małe, żeby wejść na dywan, a co dopiero otworzyć lodówkę lub otwór gębowy i niczym Simon's Cat rzec "miaaał". Na nic tłumaczenia, żeby nie gonić z tym całym cateringiem, bo dziecko wielkie jak dąb wie gdzie jest lodówka - zwykle kończy się to fochem godnym głównej roli w brazylijskiej superprodukcji i potem już wielką rodzinną kłótnią mieszczącą się w schemacie doktryny "kto nie jest ze mną ten przeciwko mnie". A dziecko? Gdzie w tym jest dziecko? Nie ma - jest tucznik, którego trzeba porządnie odżywiać i - podobnie jak tucznika - nie pytać o zdanie, bo co on tam o życiu wie. /by Remo29/
poniedziałek, października 18, 2010
Fizolof
Ja: Robiłeś coś z open office? Bo te problemy z (...) to sobie poszły jakby.
On: Nic, ale moje nic to jest jak czyjeś wszystko.
Ja: Jak się pyta filozofa, to po jego odpowiedzi przestaje sie rozumieć swoje włane pytanie...
On: Nic, ale moje nic to jest jak czyjeś wszystko.
Ja: Jak się pyta filozofa, to po jego odpowiedzi przestaje sie rozumieć swoje włane pytanie...
piątek, października 08, 2010
Zagajewski nie dostał Nobla
"Gdyby jeszcze dyktatorzy zechcieli,
Czytać nasze gniewne, wściekłe i
Solidnie opracowane wiersze, poezja
Na pewno zmieniłaby świat. Ale
Róże także nie znają poświęconych
Im utworów. Kolce nie piją krwi."
Subskrybuj:
Posty (Atom)