niedziela, maja 17, 2009

sobota, maja 16, 2009

Dialogi domowe

{Dziecina} Mmm, jak ja lubię spaghetti, to moja ulubiona potrawa!
{On} No, ja też lubię spaghetti. Jedna z moich ulubionych rzeczy do jedzenia.
{Ja} A jakie są te inne ulubione?
{On} Wszystko, co ty ugotujesz, kochanie.
{Ja} (w duchu) Jasne, zwłaszcza pizza z pizzerii X.

Chwilę wcześniej:
{Ja} Czy wiesz, że za miesiąc stuknie nam 12 lat bycia razem?
{On} A ty z każdą chwilą lepsza, jak wino.

Co on przeskrobał? ;)

środa, maja 13, 2009

Krótkie pytanie

Czy małżeństwo zawarte z osobą chorą psychicznie, gdy ta choroba jest utajona przed małżonkiem nie jest nieważne?
Wobec czego czy zasadnicze zagadnienie mojej ukochanej Jane Eyre nie jest kompletnie pozbawione sensu - a pan Rochester mógł spokojnie żenić się z Jane?

wtorek, maja 12, 2009

Political Correctness?

Erotyczny spot obraża kobiety
I pomyśleć, że mnie się wydawało, że dziwna jest reklama robiąca głupka z faceta. Sami popatrzcie na jego minę w tej reklamie...

Skąd tyle rozwodów?

Znalazłam na emamie:


kasia191273 napisała:

Schizofrenia oczekiwań.

Chcemy miłości szalonej, ekscytującej, jak grom z jasnego nieba i żeby ten grom trwał całe życie.

Jednocześnie rodziny jak z opowieści babci: z gromadka dzieci, z pachnącym ciastem, z mężem utrzymującym dom.

Własnego rozwoju zawodowego, robienia kariery i niezależności.

I pewnie jeszcze paru innych sfer, a wszystkie oczywiście naraz.

Sama nie wiem, jak się w tym odnaleźć, ale sądzę, że kiedyś , kiedy ludzie tych oczekiwań mieli mniej, żyło się łatwiej i zgodniej.

Tylko że czasu zawrócić się nie da.



A ja dodam od siebie, że często te "oczekiwania" nie są oczekiwaniami naszymi a wmówionymi nam przez otoczenie. Jak się nie zresetujesz z koleżankami raz na miesiąc to jesteś pod pantoflem chłopa, jak nie pracujesz to jesteś kurą domową / utrzymanką, jak nie masz dzieci, jesteś niepełną kobietą...
I dziw się człowieku, że tak źle jest ci czasem na świecie.

poniedziałek, maja 11, 2009

Co się stało z Mary i Kitty?

Jak potoczyły się losy Miss Bingley? I za kogo wyszła za mąż Miss Darcy?
No tak, znów wsiąkłam, przyznaję się z ręką na sercu. Przychodzi lato, a ja od razu ruchem niewymuszonym myk! I Jane Austen na tapecie.


"Pride and Prejudice" przerobiłam już tyle razy, że fragmentami mogę z pamięci.


"It Is a Truth Universally Acknowledged, That a Single Man in Possession of a Good Fortune, Must Be in Want of a Wife."

Co takiego jest w Jane Austen, czego nie ma w Bolesławie Prusie? Co sobą reprezentuje Charlotte Bronte, że Orzeszkowa jej do pięt nie sięga? Czemu Emily Bronte jest lepsza od Nałkowskiej?


Chciałabym móc powiedzieć, że to coś więcej ponad fakt, iż polscy pisarze dziewiętnastowieczni (celowo porównuję Austen i Bronte do naszych późniejszych twórców, w romantyzmie to w ogóle nie ma o czym gadać, poza "chłopcem pięknym i młodym" czy innym tam Konradem tym lub owym) są tylko nazwiskiem gorsi, że Polacy lubują się w zagraniczności. Ale obawiam się, że to jedyne wyjaśnienie. Antypatia do lektur aż bucha z każdego (nie wyłączając piszącej te słowa) tylko dlatego, że lektury TRZEBA czytać. A Austen polecają mi przyjaciółki. Do niedawna ludzie bulwersowali się, że młodzież czyta bryki, że nie czyta, a ogląda filmy na podstawie powieści "do zmęczenia" na lekcje polskiego. Potem, że słucha audiobooków.


Teraz jednak poszli o krok dalej w odmóżdżaniu się/unikaniu wysiłku.


W sieci znaleźć można audiobooki (książki dźwiękowe) nie z treścią takiego "Potopu" czy "Quo vadis" ale... Audiobooki bryków. Streszczenia w formie dźwiękowej.


Szukając czegoś fajnego do posłuchania przy mocno manualnych zajęciach trafiłam na audiobryki.


I z całą mocą stwierdzam, ze nic mnie nie zdziwi.






No, chyba że nagle czytanie lektur stanie się MODNE. Wtedy nastąpi koniec świata, rozewrą sie niebiosa i takie tam pomniejsze atrakcje dotkną maluczkich.





Ale zaraz, czekajcie. A jakby tak nie zmuszać? E, nie, głupstwa mi chodzą po głowie, wszak uczeni niezmuszony do czynności, czynności tej nie wykona albowiem puste są jego zwoje mózgowe. Tako rzecze MEN i macki jego.